Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić (MK 1,40-45)

Relacje ewangeliczne opisujące publiczną działalność Jezusa oprócz przekazywania Jego nauczania opisują także Jego cudotwórczą moc. Czasami mowa jest ogólnie o przynoszeniu do niego chorych i opętanych, których uzdrawiał i uwalniał (np. Mk 1,32-34). Czasami ewangeliści zatrzymują się nad jakimś konkretnym uzdrowieniem, by dokładniej go opisać, a w ten sposób wskazać jakąś dodatkową prawdę. Tak jest w przypadku dzisiejszego fragmentu.

Oto do Jezusa przychodzi pewien trędowaty i prosi o uzdrowienie. Trąd w starożytnym Izraelu był oznaką nieczystości, która wyłączała z uczestnictwa w kulcie oraz ze społeczności ludzkiej. Osoba nim dotknięta miała zakaz przebywania pośród zdrowych. Cierpiała zatem podwójnie, z jednej strony doświadczała cierpienia związanego z powolnym obumieraniem, gniciem ciała, z drugiej musiała zarwać wszystkie dotychczasowe relacje. Ewentualne uzdrowienie i powrót do normalnego życia możliwy był tylko po weryfikacji poprawy stanu zdrowia przez kapłanów i złożeniu odpowiedniej ofiary (najczęściej danina z jednego baranka i dwu gołąbków).

Odpowiadając pozytywnie na prośbę trędowatego, Jezus zdjęty litością dotyka trędowatego (sic!) i nie tylko przywraca mu zdrowie, ale także, a może przede wszystkim, przywraca go jego społeczności. Odtąd może on uczestniczyć w kulcie, powrócić do swoich bliskich i wieść normalne życie. Wiara trędowatego charakteryzuje się głęboką ufnością: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (w. 40). Jeśli chcesz…, tzn. wiem, że możesz mnie uleczyć, ale przede wszystkim niech dzieje się Twoja wola.

W dzisiejszym świecie trąd niszczący ludzkie ciało został praktycznie wyeliminowany, lecz nie brakuje różnych „trądów duchowych”, które zabijają w nas życie dzieci Bożych i oddzielają od Boga i od innych ludzi. Egoizm, wygoda, lenistwo, kariera, pieniądze, nieczystość… Jeśli dostrzegamy coś z tych rzeczy w sobie, możemy podobnie jak trędowaty zwrócić się z ufnością do Jezusa. Tylko On, nie bacząc na naszą nieczystość, może wkroczyć w nasze życie, dotknąć nas swoim słowem i łaską, a w ten sposób dokonać naszego duchowego uzdrowienia. Ważne jest nasze zaufanie i dyspozycyjność, by stało się to w taki sposób, jaki On sam zamierzy.

Zanurzony w modlitwie Zbawiciel (Mk 1,29-39)

Dzisiejsze czytanie Ewangeliczne początkowo ukazuje Jezusa w bardzo zwykłej, wręcz prozaicznej sytuacji. Oto po wyjściu z synagogi, gdzie podczas nabożeństwa szabatowego objawił moc swojej nauki i uwolnił opętanego przez ducha nieczystego (Mk 1,21-28), udaje się wraz z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Dom ten wielokrotnie będzie dla Niego miejscem odpoczynku, będzie w nim zatrzymywał się za każdym razem, gdy przyjdzie do Kafarnaum. Obecność bliskich Mu uczniów, domowe zacisze, sytuacja wydawałoby się bardzo zwyczajna… Ale nawet w tych okolicznościach Jezus jest Zbawicielem, ratującym od zła. Oto teściowa Szymona ma gorączkę. Pan zbliża się do niej, bierze ją za rękę i uzdrawia. Zaraz po tym, wszyscy obecni zasiadają do wieczerzy. Nie trwa to jednak długo, gdyż z nastaniem wieczora do domu Szymona i Andrzeja przychodzą mieszkańcy Kafarnaum przynosząc chorych i opętanych. Ponownie, Jezus uzdrawia i wyrzuca złe duchy.

Markowe opowiadanie ukazuje nam Jezusa jako Tego, który ma moc, jako Tego, który ratuje człowieka z choroby i zniewolenia. Nie ma znaczenia czy przebywa pośród małego grona uczniów, czy gromadzi się wokół Niego całe miasto. Nieustannie wypełnia swoją misję. To z jaką intensywnością Jezus działa w pierwszych rozdziałach markowej Ewangelii może być modelem naszego chrześcijańskiego zaangażowania. Jako uczniowie Chrystusa jesteśmy wezwani, by nieprzerwanie kochać Pana Boga i drugiego człowieka, bez względu na okoliczności, zmęczenie, czy wypełniające nasze serce emocje. Skąd brać do tego siłę, skąd czerpać natchnienie? Dla Jezusa chwilą wytchnienia i źródłem mocy była każda chwila spędzona na modlitwie, na w miłosnym dialogu z Ojcem. Po pracowitym dniu w Kafarnaum, nad ranem, udaje się na miejsce pustynne, by tam się modlić. Gdy właśnie w trackie modlitwy znajdują Go uczniowie, decyduje się rozszerzyć swoją działalność także na inne miejscowości Galilei. To kolejna wskazówka dla nas, by siłę i inspirację do naśladowania Jezusa czerpać z modlitwy. Tylko codzienna rozmowa z Bogiem może nam pomóc w codziennym przełamywaniu naszych egoizmów i wychodzeniu do drugiego człowieka z miłością.

Nowa nauka z mocą (Mk 1,21-28)

We wczorajszej liturgii rozważaliśmy markowe opowiadanie o inauguracji publicznej działalności Jezusa. Tuż po pojmaniu Jana Chrzciciela przyszedł On do Galilei, by głosić „Ewangelię Bożą”, wzywał do nawrócenia i uwierzenia w przybliżenie się królestwa Bożego; słyszeliśmy także o powołaniu czterech pierwszych uczniów (Mk 1,14-20). Dzisiejsza perykopa ewangeliczna prowadzi nas do Kafarnaum, gdzie Jezus przybywa po opisanych wczoraj wydarzeniach. Kafarnaum, którego nazwę można przetłumaczyć „Wioska Nahuma” lub bardziej symbolicznie – „Wioska Pocieszenia”, dosyć często będzie się pojawiać w ewangelicznych opowiadaniach. Można powiedzieć, że stanie się ono drugim domem Pana.

Jezus przybywa do Kafarnaum i uczestniczy w cotygodniowej liturgii szabatowej w miejscowej synagodze. Towarzyszą mu pierwsi czterej uczniowie. Częstym zwyczajem było, że nauczyciele, z którejś ze słynnych szkół jerozolimskich lub wędrowni, będący gośćmi uczestniczącymi w tego typu liturgiach, byli zapraszani do skomentowania odczytanych fragmentów Pisma. Tym razem głos mógł zabrać Jezus. Ewangelista nie przytacza słów tego Jego pierwszego „kazania”, lecz skupia się na efekcie, jaki wywołuje ono w zgromadzonych w synagodze.

Jako pierwsze zostaje wymienione zdumienie: „Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie” (w. 22). Owo zdumienie wynika z faktu, iż Jezusowe nauczanie różni się od tego, które wychodziło z ust uczonych w Piśmie, nie jest tylko zwykłym komentarzem, czy wyjaśnieniem świętych tekstów, ale towarzyszy mu władza, autorytet. Owa moc słów Jezusa konkretyzuje się w konfrontacji, jaka w dalszej kolejności ma miejsce.

Pośród zgromadzonych na synagogalnej liturgii jest człowiek, opętany przez ducha nieczystego, który sprowokowany obecnością i nauką Jezusa, wykrzykuje: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży” (w. 24). Ta kolejna reakcja na osobę Jezusa pokazuje, że w Jego obecności ujawniają się siły demoniczne, które często wręcz w niezauważalny sposób przejmują kontrolę nad życiem człowieka. Obecność Syna Bożego nie pozwala im korzystać z wygodnego kamuflażu, ale zmusza je do manifestacji. Jezus rzeczywiście jest tym, który zbawia, uwalnia z diabelskich niemocy. Wystarczy jedno Jego zdanie – „Milcz i wyjdź z Niego!” – i człowiek zostaje uwolniony.

Tak oto mieszkańcy Kafarnaum, Wioski Pocieszenia, stają się świadkami zbawczego działania Syna Bożego. Po całej Galilei roznosi się wieść o Jezusie z Nazaretu, który naucza z mocą i egzorcyzmuje duchy nieczyste.

Ten sam Jezus, objawiający Bożą mądrość i mający moc, jest stale obecny w swoim Słowie i we wspólnocie Kościoła. Każdy z nas może doświadczyć Jego uwalniającego działania otwierając swoje wnętrze na dar Pisma Świętego i liturgii. Każdy z nas może stać się Jego świadkiem i nieść pocieszenie innym.